Brakło Maxa filmie

Miliony miłośników gier czekało na ekranizacje najbardziej filmowej gry, jednak im bardziej zbliżaliśmy się do premiery, tym więcej było narzekań. Albo na słynącego z wątpliwych sukcesów reżysera Moore’a (”Omen”, “Za linią wroga”), albo na niską grupę wiekową, czy w końcu na tytułowego bohatera, którego gra Mark Wahlberg.

Z materiałów pojawiających się przed debiutem można było być bardzo zadowolonym. Zarówno trailer, jak i fotografie były bardzo nastrojowe.

Cały film może w jakimś stopniu zawiódł oczekiwania, ale z pewnością daleko mu do tragedii, za jaką został uznany przez amerykańskich recenzentów. Spiż z którego kiedyś robiono armaty znowu się przydał i wycelowano w Maxa. Akcja “Max Payne’a” to skrócona gra, tyle że ten skrót zrobiono nieudolnie. Brakuje ciągłości, brakuje dynamicznej akcji. Wyróżniające grę Bullet time możemy zobaczyć chyba tylko dwa razy i sprawia wrażanie wsadzonego na siłę. Filmowcy bali się zapewne przesadzić z efektownymi scenami rodem z “Wanted”, czy “Matrixa”. Tym razem nie wyszło im to na dobrze, gdyż w tym przypadku, wiele osób właśnie na to czeka. Film “Max Payne” już w najbliższy weekend trafi do polskich kin razem z High School Musical 3 i przekonamy się, czy zrobi taką karierę jak gra komputerowa.

Brak tagów.

Powiązane posty

Comments are closed.