Ile kosztuje glupota?

Pamiętacie dowcipy w stylu `Szczyt głupoty - kupić portfel za ostatnie pieniądze`.?
Jak się okazuje samo życie jest źródłem takich paradoksów i kawałów wymyślać nie trzeba. Przeczytajcie o pewnym `mądrym` obywatelu Ameryki, który na zawsze zapamięta zasadę: kradniesz drukarkę, nie dzwoń po wsparcie techniczne do jej producenta!
Zwłaszcza jeśli jest to drukarka urzędowa, na której tworzono wcześniej prawa jazdy.
Okazuje się bowiem, że Timothy Scott Short ukradł nie byle jaką drukarkę, lecz taką, na której urzędnicy stanu Missouri drukowali rozmaite dokumenty swoim obywatelom. Wraz z nią zabrał także komputer, na którym zapisane były dane oraz fotografie setek osób. Pech chciał, że urządzenie zabezpieczone było hasłem, do którego Scott nie mógł mieć dostępu.
Co należy zrobić jeśli mamy już skradzioną drukarkę, gotową do tworzenia nowych dokumentów, odpowiedni do tego komputer, ale brak do niego dostępu? Zadzwonić po wsparcie techniczne do producenta.
Tak też postąpił nas 33-letni `bohater`, który już po dwóch dniach odezwał się do producenta w celu zakupu nowych sterowników do drukarki. I znów wiatr w oczy, bo w całą akcję zaangażowały się służby specjalne, które bez problemu powiązały fakt kradzieży, model drukarki i poszukiwane do niej sterowniki, z numerem telefonu użytym także w przypadku innej kradzieży (!).
Służby specjalne twierdzą, że chciał on przeistoczyć się w domorosłego urzędnika i rozpocząć masową produkcję dla użytkowników samochodów.
Sprytnemu złodziejaszkowi grozi teraz do 10 lat więzienia i ćwierć miliona dolarów grzywny.
Cóż, za głupotę trzeba płacić.

Brak tagów.

Powiązane posty

Comments are closed.